Dziś z łatwością będę pisać o … wprowadzaniu nowych nawyków w łatwy sposób. W ekshibicjonistyczny sposób … tak będę się odkrywać, a jakże!
Pisałam już o tym, że aby działanie się szybciej zautomatyzowało i stało naszym nawykiem powinno być:
- oczywiste,
- atrakcyjne, a teraz czas na 3 wskaźnik
- łatwe.
Nie jest to specjalnie odkrywcza teoria, bo umówmy się dużo łatwiej jest leżeć na kanapie przed TV niż biegać na bieżni.
W takim razie jak sprawić aby pozytywne nawyki ( żeby była jasność mówimy o bieganiu nie leżeniu na kanapie:) były dla Nas łatwiejsze do wdrożenia.
Rada ciotki Magdy: dziel, dziel i jeszcze raz dziel swoje działanie na mikrokroki.
Niech będą tak małe i łatwe, że na sama myśl ogarnia Cię śmiech.
I bardzo dobrze, niech Cię to bawi, śmiej się i rób małe kroczki.
Dam Ci przykład (mój własny, osobisty, wiadomo:)
Jednym z moich celów na ten rok jest: Bycie cierpliwa w stosunku do moich dzieci (szczególnie rano gdy szykujemy się do wyjścia do przedszkola/szkoły/pracy).
1. Ułożyłam sobie dobrze wyglądający plan.
Mój plan był oczywiście SMART-ny – zarówno sprecyzowany, mierzalny, ambitny, realny i określony w czasie, no „ideał” wręcz.
Ale co z tego jak na samą myśl o zmianach, które mam wprowadzić czułam ciężar, przytłoczenie, ogrom pracy jaką muszę wykonać. Gdzie tu mówić o trwałej motywacji.
2. Dlatego właśnie mój plan podzieliłam na mikrokroki.
W pierwotnej wersji założyłam sobie, że będę przeznaczać codziennie 1 godzinę po pracy tylko dla dzieci (wiesz taka godzina bez żadnych rozpraszaczy typu lekcje, obiad itp, wszystko, dosłownie wszystko odrzucam w tym czasie ).
Brzmi dobrze, ale … Kluczewska !!! mikrokroki!
Zawsze sobie powtarzam:
Nie przeceniaj tego co zwojujesz w tydzień, doceń to co możesz osiągnąć w rok.
Zrewidowałam więc ten cudowny plan do takiego, na widok którego nie ściska mnie w dołku.
Nowy plan brzmiał (i nadal brzmi):
10 minut codziennie tylko dla dzieci, bez żadnych rozpraszaczy, przerywników,
dodatków. Czas pełnego skupienia na ich potrzebach.
I co jak wygląda ten plan?
Bez fajerwerków co?!, no bo co to jest 10 minut dziennie?!
Możesz sobie nawet teraz pomyśleć „Co z niej za matka? Nie ma 10 minut dziennie dla dzieci?”
Możesz tak pomyśleć … ale mam taką potrzebę żeby Ci o tym powiedzieć.
Tak bywały dni, że nie miałam dla nich 10 minut całkowitego oddania. Bo jeszcze praca, bo obiad, bo zakupy, bo lekcje, bo warsztat, bo coś tam … Życie
Ale zmieniam to (pracuję nad tym cały czas). Przyspawałam te 10 minut do codziennego rytuału dnia, dlatego nie ma opcji abym o tym zapomniała. Ustawiłam pomoce kontekstowe (mam ustawiony budzik na tą okoliczność:), no i zaangażowałam w to dzieci.
I każdego dnia od poniedziałku do piątku mamy dla siebie zawsze minimum 10 minut uważności (teraz to trwa dłużej, ale plan minimum to 10 minut).
Dlatego tak ważne jest tworzenie mikrokroków aby wprowadzić wielkie zmiany.
Gdybym została przy opcji godzina dziennie, po kilku tygodniach realizowania mojego ambitnego planu, okazałoby się, że nie zawsze jestem w stanie go zrealizować, motywacja pikowałaby w dół a ja czułabym jak moja chęć zmiany mija.
Dlaczego Ci o tym piszę?
Dlatego, żebyś z odwagą podjęła działanie mikrokroku. Łatwo jest robić dobrze wyglądający plan ale według mnie trzeba mieć odwagę, aby zrobić plan mikrokroku (bo zazwyczaj nie jest on spektakularny).
Spójrz:
1. Masz plan -> Zaczynam ćwiczyć
Twój mikrokrok -> Zrobię 1 przysiad zawsze gdy wejdę do kuchni
>>> KONIEC PLANU <<<
2. Masz plan -> Rzucam palenie
Twój mikrokrok -> Będę palić 1 papieros mniej niż zwykle
>> KONIEC PLANU <<<
Działaj nie gadaj z odwagą i w zgodzie z sobą!
P.S. Wiesz, że ważna jest publiczna deklaracja, bo zobowiązanie obliguje Nas do działania.
Napisz proszę jaki mikrokrok podejmiesz aby zrealizować swój cel?
